Data: 18 sierpnia 1877

Liczba objawień tego dnia: 3


godz.: rano po Mszy Św.

Objawienie: 103 z 185

Miejsce objawienia: na klonie koło kościoła

Czas trwania objawienia: ok. 10 minut

18 sierpnia 1877 r. najprawdopodobniej podczas porannego objawienia (upublicznione materiały źródłowe nie wskazują tego precyzyjnie) Justyna przekazała pytanie: czego dopomina się (zmarły) ojciec proboszcza Weichsla?, na które Matka Boża odpowiedziała: "Jest w drodze do zbawienia i należy modlić się za niego". Barbara na pytanie
"Co powinien zrobić chory Krämer z Olsztyna?" otrzymała odpowiedź: "Powinien odmawiać Litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa, 9 Ojcze nasz, 9 Zdrowaś Maryjo, przez 9 dni tutaj (w Gietrzwałdzie)".
Justyna ponownie przekazała pytanie, którego dnia należy upamiętnić objawienia, a Niepokalanie Poczęta odpowiada: "Jak wcześniej (było powiedziane), od dnia przed św. Piotrem i Pawłem do końca". Basia otrzymała tę samą odpowiedź dotyczącą dnia pamięci objawienia.


godz.: w południe ok. 12:00

Objawienie: 104 z 185

Miejsce objawienia: na klonie koło kościoła

Czas trwania objawienia: ok. 10 minut

Podczas objawienia w południe wdowa Bilitewska zapytała dlaczego miała fałszywe objawienia? i otrzymała odpowiedź: "Z powodu pychy".
Ta uboga kobieta, która całą swą powierzchownością sprawiała wrażenie szczerej, wręcz dziecięcej pokory, na początku nie mogła znaleźć w sobie niczego co byłoby źródłem tej pychy. Przypomniała sobie jednak, że to właśnie najczęściej do niej zwracały się obce osoby z prośbami o przekazanie pytań do Matki Bożej, ponieważ lepiej od niedoświadczonych życiowo młodych wizjonerek i zamkniętej w sobie Katarzyny, te pytania rozumiała i zapamietywała.
Zdała sobie sprawę, że niejednokrotnie pomyślała, że wywiązuje sie lepiej ze swojego zadania niż inne osoby widzące, i że to własnie jest ta pycha, przez którą została ukarana fałszywymi widzeniami, których miała ogółem 24.

Katarzyna Wieczorkówna podczas tego objawienia także zapytała o powód fałszywych widzeń jakich doświadczyła i w odpowiedzi usłyszała: „Tyś sobie za wiele do głowy brała względem prześladowania”.
I tak rzeczywiście było. Pewnego razu po modlitwie różańcowej jeden z obecnych żandarmów zapytał ją o imię i nazwisko, i groził jej: „Ty jeszcze pójdziesz do więzienia". Katarzyna zamiast polecić wszystkie troski Bogu i w pełnym zaufaniu zdać na Jego opiekę, myślała często z obawą o więzieniu i martwiła się, co się potem stanie z jej matką.
Zrozumiała, że te właśnie obawy i brak pełnego zaufania Bogu stały się przyczyną zwodzenia szatańskiego w fałszywych wizjach, których doświadczyła łącznie 25 razy.


godz.: ok. 21:00

Objawienie: 105 z 185

Miejsce objawienia: na klonie koło kościoła

Czas trwania objawienia: nieznany

?


Szczegółowe raporty dotyczące tego objawienia nie zostały upublicznione.
Wiadomo, że 18 sierpnia 1877 r. Barbara (najprawdopodobniej właśnie podczas wieczornej modlitwy różańcowej, ale mogło to być także o innej porze odmawiania Różańca Św. tego dnia) zadała pytanie: "Co powinna zrobić jej chora matka?", a Mata Boża odpowiedziała: "Przez 9 dni odmawiać różaniec i Litanię Loretańską".


Inne wydarzenia tego dnia

18 sierpnia 1877 r. po wcześniejszym uzyskaniu od ks. proboszcza Weichsla szczegółowego raportu dotyczącego wydarzeń jakie począwszy od 27 czerwca 1877 r. miały miejsce w Gietrzwałdzie, ówczesny biskup warmiński Filip Krementz powołał specjalną Komisję do formalnego zbadania objawień. Do Komisji przydzielił dwóch komisarzy: ks. prałata Augustyna Karau - dziekana z Olsztyna, najbliższego kościelnego przełożonego ks. proboszcza Weichsla oraz ks. prałata Edwarda Stocka - dziekana sąsiedniego dekanatu barczewskiego, którym polecił udanie się do Gietrzwałdu i szczegółowe zbadanie sprawy objawień.

Obaj księża dziekani, podobnie jak ks. Weichsel, byli narodowości niemieckiej, obaj mieli ponad 50 lat i kształcili się w szkołach niemieckich. We wcześniejszych latach swojego kapłaństwa obaj byli katolickimi nauczycielami religii w protestanckim gimnazjum, a później ustanowionymi formalnie inspektorami szkolnymi. Obaj przez długie lata byli duchownymi w obwodzie olsztyńskim, gdzie sprawowali posługę wśród ludności polskiej, dzięki czemu znali dobrze i Warmię i tamtejszą ludność pochodzenia polskiego.

Komisarze mieli za zadanie sporządzenie do końca sierpnia protokołu ze wszystkich uznanych przez nich za istotne oraz wyznaczonych przez biskupa kwestii dotyczących zajść w Gietrzwałdzie, a następnie przesłanie tego protokołu do bp. Krementza.