Data: 21 sierpnia 1877
Liczba objawień tego dnia: 3
Tego dnia w Gietrzwałdzie:
Na polecenie biskupa Krementza przyjeżdża wicerektor Seminarium Duchownego w Braniewie ks. Augustyn Kolberg.
godz.: rano po Mszy Św.
Objawienie: 112 z 185
Miejsce objawienia: na klonie koło kościoła
Czas trwania objawienia: nieznany
-
Widzące: Justyna Szafryńska Barbara Samulowska
-
Bezpośredni świadkowie: ks. Augustyn Weichsel (proboszcz)
?
Informacje dotyczące tego objawienia nie zostały upublicznione, a w raporcie ks. Weichsla jest adnotacja, że nie ma z tego dnia notatek.
godz.: w południe ok. 12:00
Objawienie: 113 z 185
Miejsce objawienia: na klonie koło kościoła
Czas trwania objawienia: nieznany
-
Widzące: Justyna Szafryńska Barbara Samulowska
-
Bezpośredni świadkowie: ks. Augustyn Weichsel (proboszcz)
?
Informacje dotyczące tego objawienia nie zostały upublicznione, a w raporcie ks. Weichsla jest adnotacja, że nie ma z tego dnia notatek.
godz.: ok. 21:00
Objawienie: 114 z 185
Miejsce objawienia: na klonie koło kościoła
Czas trwania objawienia: ok. 10 minut
-
Widzące: Justyna Szafryńska Barbara Samulowska
-
Bezpośredni świadkowie: ks. Augustyn Weichsel (proboszcz) ks. Augustyn Kolberg (wicerektor Seminarium w Braniewie)
?
Informacje dotyczące tego objawienia nie zostały upublicznione, a w raporcie ks. Weichsla jest adnotacja, że nie ma z tego dnia notatek.
Po południu 21 sierpnia 1877 r. przybył do Gietrzwałdu ks. Augustyn Kolberg, ówczesny subregens (wicerektor) Seminarium Duchownego w Braniewie, który w tym czasie przebywał na wakacjach w Klebarku pod Olsztynem. Na polecenie biskupa Krementza przerwał swój urlop i udał się na kilka dni do Gietrzwałdu, aby przyjrzeć się sprawie objawień i przekazać biskupowi swoje spostrzeżenia.
On sam tak opisuje swoje pierwsze wrażenie:
"21 sierpnia wieczorem, kiedy po raz pierwszy obserwowałem wydarzenie z pokoju plebanii przy otwartym oknie, dzieci klęczały niedaleko klonu, na którym pojawiało się objawienie, na grobie między dwoma żelaznymi krzyżami, dość blisko siebie i gdy tylko wchodziły w ekstazę, chłopiec z dzwonkiem dawał znak, po którym cały tłum również się pochylał. Na moje i innych duchownych prośby, które skierowaliśmy do księdza Weichsla, dzwonienie dzwonkiem ustało. W tłumie na cmentarzu w czterech różnych miejscach znajdowały się kościelne flagi, dwie większe i dwie mniejsze oraz krzyż procesyjny używany podczas procesji kościelnych. Ten zwyczaj trwał aż do mojego wyjazdu. Cała modlitwa, podczas której dzieci wchodziły w ekstazę, była głównie odmawiana przez dzieci szkolne w języku polskim. Przewodniczącą była młodsza dziewczynka, która miała w pamięci całość modlitw, w tym Litanię Loretańską."